W sobotę nad ranem Stany Zjednoczone wraz z Izraelem zaatakowały Iran. Przestrzeń powietrzna kraju została zamknięta, na co od razu zareagowali przewoźnicy. LOT odwołał już loty do Izraela i przypomniał, że nie lata nad terenem Iranu. Rejs, który zmierzał w kierunku Dubaju, został natomiast zawrócony do Warszawy.
Konflikt na Bliskim Wschodzie
W sobotę, 28 lutego, USA wraz ze wsparciem Izraela, zaatakowało Iran. Jak poinformował sam prezydent Donald Trump, celem Stanów Zjednoczonych jest zniszczenie irańskich sił rakietowych, przemysłu rakietowego, marynarki wojennej i wszystkich podmiotów związanych z programem nuklearnym.
Operacja Stanów Zjednoczonych została nazwana "Epic Fury", a Izraela "Lion's Road". Jak informują amerykańskie media, do ataków miało dojść w pobliżu biur najwyższego przywódcy Alego Chameneiego w Teheranie, jednak ten miał zostać przewieziony w bezpieczne miejsce na czas ataków. Według agencji prasowej Reuters natomiast, ataki prowadzone są drogą powietrzną i morską, a przedstawiciel izraelskiego ministerstwa obrony przekazał jej, że operacja była planowana od miesięcy we współpracy z Waszyngtonem, w związku z czym data jej rozpoczęcia była ustalona kilka tygodni temu. Początkowa faza wspólnego ataku ma potrwać co najmniej cztery dni.
Sytuacja w Iranie jest następstwem zeszłorocznych starć Izraela z Iranem w czerwcu, gdy po trwających kilku dniach walkach powietrznych USA i Izrael ostrzegały o kolejnym ataku, jeśli Iran nie zmieni swojego podejścia i dalej będzie kontynuował swój program nuklearny. Sam Donald Trump ma być natomiast niezadowolony ze sposobu, w jaki Iran prowadzi negocjacje w tej sprawie.
Zamknięta przestrzeń powietrzna, odwołane loty
W związku z sytuacją, zamknięta została przestrzeń powietrzna nad Iranem, ale też nad Izraelem. Zgodnie z pierwszymi informacjami, irańska przestrzeń powietrzna miała być zamknięta co najmniej do godziny 12:00 UTC, a izraelska do 10:00 UTC, jednak należy spodziewać się przedłużenia zamknięcia. Wraz z upływem czasu natomiast kolejne kraje decydują się na zamknięcie swojej przestrzeni powietrznej. Nie można już latać również nad Katarem i Bahrajnem.
Na wydarzenia od razu zaczęli reagować przewoźnicy. Rzecznik prasowy PLL LOT Krzysztof Moczulski przekazał w mediach społecznościowych, że ze względu na wstrzymanie operacji na lotnisku w Tel Awiwie do 10:00 aż do 3 marca, wszystkie rejsy LOT-u do i z lotniska w tym okresie zostaną odwołane. Przypomniał też, że ze względów bezpieczeństwa, samoloty PLL LOT już od dłuższego czasu nie latają nad Iranem.
Nie tylko Polskie Linie Lotnicze musiały zawiesić swoje loty. Chociażby Turkish Airlines anulowały loty do Kataru, Kuwejtu, Bahrajnu, Zjednoczonych Emiratów Arabskim, Omanu, Syrii, Iraku, Iranu, Jordanii oraz Libanu.
- Aktywnie monitorujemy sytuację, współpracujemy z odpowiednimi władzami i dostosowujemy nasze działania do najnowszych wydarzeń. Linie Emirates przestrzegają wszystkich wymogów regulacyjnych i stosują się do wytycznych władz lotniczych. Przepraszamy klientów, których dotknęły zakłócenia, za wszelkie niedogodności i zapewniamy pomoc w zmianie rezerwacji, zwrocie kosztów lub znalezieniu alternatywnych rozwiązań podróży. Bezpieczeństwo naszych pasażerów i załogi pozostaje naszym najwyższym priorytetem - przekazały natomiast linie Emirates.
Minister Infrastruktury Dariusz Klimczak poinformował z kolei, że w związku z tą sytuacją odbyło się spotkanie European Aviation Crisis Coordination Cell (EACCC), w którym udział wziął m.in. Rafał Marczewski - wiceprezes Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej ds. żeglugi powietrznej. Podczas spotkania omówiono scenariusze oraz plan działania w europejskiej przestrzeni powietrznej.
Przy okazji napiętej sytuacji, warto przypomnieć, że na łamach Rynku Lotniczego w styczniu rozmawialiśmy z przedstawicielem IATA, który uspokajał pasażerów, informując, iż
pomimo konfliktów latanie nadal jest bezpieczne, a samolot to jedno z najbezpieczniejszych miejsc na świecie.